Powrót do Portugalii jest jedną z moich niezrealizowanych tęsknot… Wieki temu spędziłam tam dwa tygodnie, w dość ekskluzywnych warunkach, na (nie uwierzycie, sama mam z tym problem) seminarium dotyczącym strategii politycznych w Fundacji im. Friedricha Naumanna w Sintrze. I od tamtej pory dusza mi się rozrywa, żeby wrócić i… nic z tego… Więc cierpię. I kupuję takie książki, jak ta. A wtedy cierpię jeszcze bardziej.
W zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Autorzy zrobili dokładny research, książka jest napisana bardzo poprawnie. Na poziomie przyzwoitej gimnazjalnej rozprawki. Daje sporo wiedzy z zakresu historii i geografii, jak również kultury i zwyczajów, ale nie porywa. A to dla mnie grzech numer jeden książki podróżniczej. Brak kolorowych ilustracji jeszcze jakoś można przeżyć1. Ewentualnie. Ale brak rozpalenia ciekawości i żądzy natychmiastowego rezerwowania biletów do miejsc, które się opisuje, to zbrodnia.
Jeśli nie masz takich absurdalnych oczekiwań jak ja – książka może ci się spodobać. Potencjalnie.
Jest takie portugalskie określenie: saudade. Po lekturze jak wyżej, w pełni je odczuwam.
OBLICZA ŚWIATA, Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas. Krzysztof Gierak, Julita Kucińska
Saudade to specyficzne dla kultury portugalskiej i brazylijskiej pojęcie oznaczające głęboką, melancholijną tęsknotę za kimś lub czymś utraconym, często z poczuciem, że obiekt ten już nigdy nie wróci. To mieszanka smutku, nostalgii, ale i wdzięczności za wspólne chwile. Termin ten, niosący silny ładunek emocjonalny, jest fundamentalnym elementem muzyki fado.
W tym przypadku: nostalgicznie wspominam i tęsknię ogromnie do takich książek, jakie pisał Peter Mayle… Nawet bez zdjęć.
1Zmieniłam zdanie. Nie można.