Estetyki

Nie miałam pojęcia, że estetyki występują w liczbie mnogiej i są lifestylowym pakietem. Serio. Zresztą ostatnio co chwilę trafiam na coś, o czym nie miałam pojęcia. Tym razem była to Gosia Mordarska, stylistka, fantastycznie opowiadająca o modzie i trendach, tak trochę na odwrót. I właśnie ona wyjaśniła mi, czym są te estetyki…

I jak zaczęłam się nad tym zastanawiać, to faktycznie. Media podają gotowce – nic tylko dopasować sobie któryś i zaaplikować w pełnej wersji: nie tylko zestawy ubrań, ale i całą, wpisaną w daną estetykę, resztę: właściwe dla niej hobby, muzykę, jedzenie, sposób i miejsce spędzania urlopu, wystrój domu… Ja to się dziwię, że nie ma tam profilu przyjaciół… ale może się mylę i on jest, tylko do niego nie dotarłam? I nie ma to nic wspólnego ze stylem osobistym, budowanym całe życie i wyrażającym właśnie ciebie, jako jednostkę. Jest to coś w rodzaju karty klubowej surykatek (komentarz może niestosowny, ale własny). Czy tam innych lemingów. I oczywiście nikt nikomu nie zabrania użycia gotowca, jeśli mu z tym dobrze. Problem jedynie w tym, że to „dobrze” jest powierzchowne i na pokaz i prędzej czy później pojawiają się pęknięcia oraz wizyty na terapiach w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Kim ja właściwie jestem?”.

I tak myślę, że każdy z tych stylów (przepraszam! estetyk!) może być pomocny/-a, jeśli odzwierciedla nasze upodobania i osobowość, porządkując je nieco i ułatwiając stworzenie własnej wersji siebie. Szkoda, że w mediach tak rzadko się to zdarza i skazani jesteśmy na klony klonów kilku estetyk na krzyż.


Czy mam własną estetykę? Czy wypracowałam sobie swój osobisty styl?

Oczywiście.

Jedyny, niepowtarzalny, unikat.

Nazywa się Rutyna Chaosu.


Odkryj więcej z Jo

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

1 Comment

Dodaj komentarz