Na moim IG (link na głównej stronie) pojawiają się relacje z Życia Ogrodnika. Po pierwsze: uznałam, że codzienne (ta, jasne… powiedzmy…) dokumentowanie prac ogrodowych na blogu jest mało wciągające – a przynajmniej mniej, niż rolki na Insta. A po drugie: w ramach reaktywacji zardzewiałych synaps postanowiłam nauczyć się wreszcie robić reelsy idealne do takich celów. Może to nie jest wielkie osiągnięcie życiowe i na dodatek wymaga ode mnie sporego wysiłku umysłowego, ale… Nie każdy może być odnoszącym spektakularne sukcesy geniuszem.
Wracając jednak do Mniszka i wiosennych porządków: oczywiście, że każdego roku walczyliśmy z tym chwastem, wyrastającym wszędzie, gdzie tylko mu się udało wcisnąć latającego agresora (czytaj: dmuchawcowe nasionko). Wyposażyliśmy nawet BB w odpowiedni sprzęt! Ale tego przedwiośnia nastąpiła zmiana…
Zaczęło się od niewinnego obrazka.

A niedługo potem zbombardowały mnie informacje na temat mniszka. Oczywiście, że złapały mnie algorytmy, ale tym razem nie zamierzam protestować. Bo niby człowiek wie, ale czasem nie do końca sobie uświadamia. Tymczasem ten chwast, jest jedną z najbardziej pożytecznych roślin. Kwiaty, liście i korzeń są cennym surowcem zielarskim i kosmetycznym. Nie będę tu robić wykładu – Internet pełen jest wyczerpujących informacji na ten temat. Poza tym, że się rozsiewa dosłownie wszędzie – doskonale wspiera organiczne ogrodnictwo (rozpulchnia ziemię, wzbogaca kompostownik i jako gnojówka wzmacnia rośliny). Ale przede wszystkim jest jedną z pierwszych wiosennych stołówek dla pszczół i innych zapylaczy!
Pytanie retoryczne: naprawdę nie można poczekać z koszeniem, aż przekwitnie? Nie lubicie miodu mniszkowego?
Ja lubię. Bardzo.
Powiedzmy sobie szczerze: wiosenny widok radosnych, żółtych kwiatków, przyciągających w słoneczny dzień pszczoły, jest jednym z najbardziej optymistycznych doświadczeń na początku sezonu. A chwastem jest przecież każda roślina, rosnąca w miejscu, w którym jej nie chcemy. Dlatego w tym roku przestałam je wyrywać i cieszę się ich widokiem.

Ach, no i właśnie jeszcze to! Mniszek to urodzony opozycjonista. Rośnie i kwitnie tam, gdzie chce. Uparty, dziki i nieokiełznany.
Like it!
Odkryj więcej z Jo
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.