Nie, nie zrezygnowałam. Po prostu zastanawiałam się. Głównie nad tym, czy rozdzielać blogi na „ten autystyczny” i „ten, w którym autyzm przesuwamy nieco do tyłu”. I nie mogłam się zdecydować. Tak, przez kilka miesięcy, nie zaprzeczam. Aż doszłam do wniosku, że potrzebuję czegoś, co nie jest od rana do wieczora połączone z moimi autystycznymi synami i wynikającym z tego życiowym Chaosem.
Więc wygląda na to, że od czasu, do czasu, coś sobie tutaj napiszę. Pewnie o nic nie znaczących błahostkach, które czasami przychodzą mi do głowy. Jeśli zechcesz wpaść z wizytą – zapraszam.
Jo.
Odkryj więcej z Jo
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.