Mam mnóstwo rzeczy do zrobienia i za żadną z nich nie mam siły się zabrać, dlatego postanowiłam ogarnąć balkon.
No dobrze: prawda jest taka, że po Wystawie Tulipanów dostaliśmy do adopcji kilka porzuconych cebulek i trzeba było się nimi zająć, natychmiast. Wyjąć z doniczek, posadzić w świeżej ziemi i podlać. Bo widać było po nich stres.
A jak już rozsypałam wszędzie ziemię i różne opakowania, to zapragnęłam przesadzić ciemiernika, który stał wcześniej przez kilka dni w moim pokoju. Nie wyglądał na zachwyconego, więc powędrował na balkon.
Ciemiernika zamierzałam posadzić w donicy po trawie. Nie mam pojęcia jakiej, średniodużej według opisu. Która w mojej ocenie nie miała prawa przeżyć minus dwudziestu tej zimy. Ale jak ją zaczęłam wyciągać z tej doniczki, to zauważyłam zielone źdźbła od dołu, więc może nie mam racji… No to przecież nie wyrzucę rośliny, która być może jeszcze zipie!
W donicy obok rosła hortensja. Cóż… może nadal rośnie? Niby w internecie podają, że nie powinnam na to liczyć… To może ja ją przesadzę do ogródka, gdzieś w kącie i zobaczymy? A w doniczkę po niej wstawię tego ciemiernika?
I tak się męczę od godziny. Jak głupia. A to dopiero początek sezonu…
Dobrze przynajmniej, że Jaśka bratki mają się wyśmienicie.




Odkryj więcej z Jo
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.